- Kwiecień 2012 (2)
- Marzec 2012 (2)
- Luty 2012 (2)
- Styczeń 2012 (1)
- Grudzień 2011 (1)
- Listopad 2011 (1)
- Sierpień 2011 (1)
- Lipiec 2011 (1)
- Czerwiec 2011 (1)
- Maj 2011 (1)
- Kwiecień 2011 (1)
Dozwolony użytek osobisty a zabezpieczenia DRM
Adobe DRM (Digital Rights Management) jest niewygodny i irytujący. Najczęściej go zdejmujemy, żeby móc przeczytać ebooka na Kindle lub innym urządzeniu, które go nie obsługuje, ale zastanawiamy się wtedy, czy możemy to zrobić? Czy jest to dozwolone?
W poniższym artykule postaramy się przybliżyć sytuację i skutki prawne, które łączą się z obchodzeniem tego typu zabezpieczeń. Będzie dużo prawniczych sformułowań, ale postaramy się jak najlepiej je objaśnić.
Dla tych, którzy są niecierpliwi i nie mają ochoty czytać dalej, mówimy już teraz: TAK, możesz zdejmować DRM z legalnie zakupionych ebooków, ALE. (Tu ważne jest wyliczenie sytuacji, kiedy możesz, a kiedy jest to niedozwolone).
Dozwolony użytek – a co to takiego?
Prawo autorskie ogólnie rzecz biorąc to zbiór monopoli autorskich, czyli wyłącznych uprawnień autora w stosunku do jego utworu. Prawa autorskie dzielą się na prawa osobiste, które są niezbywalne i prawa majątkowe, które można przenosić (np. na wydawnictwo w przypadku książki).
Prawa autorskie osobiste to przede wszystkim
- prawo do autorstwa utworu,
- oznaczenia utworu swoim nazwiskiem lub pseudonimem, ale także udostępnienia go anonimowo
- nienaruszalności treści i formy utworu
- nadzoru nad sposobem korzystania z utworu.
Prawa autorskie majątkowe sprowadzają się do wyłącznego korzystania z utworu i rozporządzania nim na wszystkich polach eksploatacji (czyli np. drukowania, kopiowania, wydawania w formie ebooka) oraz do wynagrodzenia za korzystanie z utworu.
Dozwolony użytek, który jest kluczową instytucją w kontekście naszego artykułu, jest ograniczeniem autorskich praw majątkowych.
Polega on na tym, że bez zezwolenia twórcy można nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu (a konkretnie jego egzemplarza) w zakresie własnego użytku osobistego. Korzystanie jest pojęciem ogólnym prawa rzeczowego (gałąź prawa cywilnego), z którego wynikają uprawnienia do:
- posiadania
- używania
- pobierania pożytków i innych dochodów
- przetworzenia rzeczy, zniszczenia jej i zużycia.
Tylko pobieranie pożytków jest praktycznie zakazane w świetle użytku prywatnego. Spod przepisu art. 23 PrAut wyłączono zatem możliwość korzystania dla celów komercyjnych, chyba że uprawniony (najczęściej autor) wyraźnie na to zezwoli. Nie podlega to jakiejkolwiek dyskusji.
Ponadto, dopuszczalne jest korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym (pokrewieństwa, powinowactwa, stosunku towarzyskiego). To oznacza, że jeśli kupisz książkę, to możesz ją skserować w kilku egzemplarzach i rozdać członkom rodziny albo przekonwertować i skopiować ebooka na ich czytniki. Prawo nie definiuje tutaj liczby dopuszczalnych kopii. Należy tu jednak podkreślić, że ten dozwolony użytek polega na wykorzystaniu utworów w „domowym zaciszu” – nie można takich utworów wykorzystywać w sposób niezgodny z interesem twórcy, w szczególności udostępniać dalej pliki czy wykorzystywać komercyjnie.
Ograniczenie przez DRM liczby urządzeń, na które można wgrać ebooka jest sztuczne i łamie uprawnienia czytelnika z tytułu dozwolonego użytku. Trzeba jednak zrozumieć, czym jest motywowane takie postępowanie ze strony wydawców – w przypadku książki analogowej, kopia takiej książki nie jest identyczna z oryginałem – najczęściej jest gorszej jakości. W przypadku plików, każda kopia jest identyczna z oryginałem – korzystanie z takiej kopii daje takie same wrażenia.
Warto też dodać za Piotrem Waglowskim ze strony Vagla.pl „Dozwolony użytek własny nie jest uzależniony od nabycia prawa do oryginału. Pojawia się w momencie, gdy wejdę we "władztwo" utworu, niezależnie od sposobu wejścia w to "władztwo". Niedozwolone jest natomiast udostępnianie utworów bez porozumienia z autorem”.
(Oczywiście, nie wszystko, co jest dozwolone, każdy uzna za etyczne, dlatego my również w żadnym wypadku nie popieramy pobierania nielegalnie udostępnionych w Internecie treści).
Dlaczego to kluczowe w kontekście zabezpieczeń DRM? (Odpowiedzialność cywilna)
Art. 79 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych mówi o tym, co grozi osobom, które naruszyły interesy posiadacza praw autorskich majątkowych. Ustęp 6 tego artykułu wymienia dodatkowe sytuacje, w których przewiduje odpowiedzialność cywilnoprawną – mianowicie istotne dla nas usuwanie lub obchodzenie technicznych zabezpieczeń przed dostępem, zwielokrotnianiem lub rozpowszechnieniem utworu, ALE tylko wtedy, kiedy działania te mają na celu bezprawne korzystanie z utworu. Co więcej, podmiot praw autorskich majątkowych stosujący zabezpieczenia musi udowodnić użytkownikowi, że ten dokonał usunięcia zabezpieczenia lub je obszedł w celu bezprawnego korzystania z utworu.
W razie udowodnienia bezprawności takiego działania, podmiot praw autorskich może żądać od użytkownika zaniechania usuwania lub obchodzenia zabezpieczeń, usunięcia tego skutków i – uwaga – naprawienia wyrządzonej tym działaniem szkody (zapłata dwukrotności lub trzykrotności wynagrodzenia za korzystanie z utworu, z którego zdjęto zabezpieczenie, w zależności od tego, czy było to działanie niezawinione lub zawinione)
Odpowiedzialność karna
Warto zauważyć jednakże, że o ile dozwolone jest zdejmowanie tych zabezpieczeń na własny użytek, to zgodnie z artykułem 1181 PrAut niedozwolone jest wytwarzanie, obrót, posiadanie i wykorzystywanie urządzeń (programów) służących do nielegalnego obchodzenia zabezpieczeń typu DRM (tutaj mamy do czynienia z sankcją karną). W rzeczywistości urządzenia służące do legalnego i niedozwolonego usuwania zabezpieczeń są dokładnie takie same i tylko cel ich użycia przesądza o ich charakterze.
Reasumując – jeśli kupiłeś ebooka z DRM, możesz zdjąć to zabezpieczenie, żeby książkę przeczytać czy udostępnić rodzinie. Nie możesz kupionego ebooka udostępnić publicznie w internecie, w szczególności osobom, których nie znasz lub nie znasz wystarczająco dobrze – najlepiej w ogóle tego nie robić. Niestety, polskie prawo ma to do siebie, że nie jest zbyt precyzyjne, pozostawia zbyt dużo pola do swobodnej interpretacji, a ponadto nie nadąża za rozwojem techniki. Korzystajmy zatem z naszych uprawnień, ale ich nie nadużywajmy. A przede wszystkim kupujmy ebooki i mówmy, jakich chcemy zabezpieczeń – kropla drąży skałę.
Bibliografia, do której warto zajrzeć:
- Ustawa z dn. 4 lutego 1994 o prawie autorskim i prawach pokrewnych,
- Machała W., „DRM a prawo własności intelektualnej” w: Prawo nowych technologii 1/2008,
- Barta J., Markiewicz R., „Prawo Autorskie”, Warszawa 2010
- Waglowski P., „Pobieranie plików z internetu”, http://prawo.vagla.pl/node/5454
- Mikołaj Podolski, "Dozwolony użytek prywatny", Olsztyn 2008, http://prawo.vagla.pl/node/8363
Komentarze
Dodaj swoją opinię
Paweł
dodano: 2011-08-23 22:22:30
Dozwolony użytek dotyczy "egzemplarza utworu". Plik komputerowy, jakim jest ebook, nie jest egzemplarzem, dlatego nie można się zgodzić, że nałożenie DRM jest łamaniem uprawnień nabywcy do korzystania w ramach "dozwolonego użytku".
Bookoteka.pl
dodano: 2011-08-24 10:22:24
Primo, powyższy artykuł jest zaledwie "liźnięciem" tematu - gdybyśmy mieli przedstawić wszystkie punkty widzenia, powstałaby z tego praca dyplomowa. Secundo, w doktrynie istnieje spór na temat tego, czym jest ebook z DRM - spór, w którym punkty widzenia zależą od punktu siedzenia - organizacje związane z wolnym oprogramowaniem traktują ebooka z DRM rozłącznie, jako ebook i DRM, natomiast prawnicy branży wydawniczej siłą rzeczy będą traktować ebooka z DRM jako program, bo przepisy odnośnie oprogramowania są bardziej restrykcyjne. Tertio, doktryna ma też problem ze zdefiniowaniem samego określenia "egzemplarz". Drugie tertio, czy możesz przytoczyć źródła, na podstawie których uważasz, że plik komputerowy nie jest egzemplarzem?
Dodaj swoją opinię




